Czy świat znowu uwierzy w amerykański sen?
Zbigniew Papiński | Piątek [29.01.2010, 15:20]
12 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Dziś o godzinie 14:30 poznaliśmy szacunkowe dane na temat wielkości przyrostu Produktu Krajowego Brutto w USA w IV kwartale 2009 roku. Jak szacuje Departament Handlu wzrost wyniósł aż 5,7%, czyli najwięcej od pięciu lat. Eksperci spodziewali się od 4,5% do 4,7%. Mimo tego naprawdę imponującego skoku, w całym 2009 roku amerykańska gospodarka skurczyła się o 2,4% i gorzej było ostatnio zaraz po II wojnie światowej, kiedy w 1946 roku PKB spadł aż o 10,9%. Pełny tekst komunikatu znajduje się tutaj.
Oczywiście na te wieści rynki kapitałowe zareagowały sporym entuzjazmem, przynajmniej w pierwszej chwili i nawet nasz cherlawy dziś WIG20 wydostał się spod kreski na zieloną stronę. Jednak sytuacja nie jest aż tak różowa jakby się wydawało w pierwszej chwili, ponieważ wzrost wynika aż w dwóch trzecich ze zwiększenia zapasów oraz w pewnym stopniu ze zmniejszenia importu. Poza tym należy sobie przypomnieć poprzednie odczyty amerykańskiego PKB, które skłaniają nas do ostrożności w formułowaniu zbyt daleko idących wniosków – z każdym kolejnym dane z III kwartału rewidowano w dół, więc rynki mogą się obawiać powtórki.
Wiadomo, że giełda dyskontuje przyszłość i te dzisiejsze 5,7% (prawdopodobnie zrewidowane w dół) w dużej mierze znajduje się w cenach- w końcu indeks S&P 500 odbił się z niecałych 667 punktów do ponad 1100 pkt, podobnie zachował się nasz WIG20 niemal podwajając swoją wartość od dołka w lutym ubiegłego roku. Zastanawiamy się teraz co dalej- zapasy zostały uzupełnione, więc podobnego manewru nie da się powtórzyć w 2010 roku i wielu ekspertów, tych raczej optymistycznych przewiduje, że wzrost amerykańskiej gospodarki o 3% w tym roku nie byłby złym wynikiem.
No i wracamy do punktu wyjścia – na ile te informacje zostały skonsumowane przez falę wzrostową? Odpowiedź poznamy bardzo szybko. Wczoraj S&P 500 znalazł się niebezpiecznie blisko dolnego zakresu strefy wsparcia 1085-1090 punktów zamykając się na 1084,53 punktów. Dziś stoi przed szansą na odbicie. Jeśli ją wykorzysta, także nasza giełda zyska szansę na tradycyjnie zielony poniedziałek. Jeśli nie, czeka nas test najważniejszej strefy wsparć, która dla WIG20 oznacza 2315-2320 pkt, a dla kontraktów terminowych 2340 pkt. W tym momencie kontrakty futures na amerykańskie indeksy wskazują na dobry start piątkowych notowań, a z ostateczną oceną poczekamy do godziny 22.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (12)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:38 [29.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:40 [29.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
PIX
16:04 [29.01.2010]
!!!
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:49 [29.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:51 [29.01.2010]
Pewnie oślepłeś ,albo jesteś na haju bufonie.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:19 [30.01.2010]
Raczej Ty zdejm rózowe okulary, ilu ludzi musiało opuscic wlasne domy i zostac bez dach nad głową. Moje dzieciaki tez tam mieszkaja ale niestey jest duzo duzo gorzej niż było.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:37 [30.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:13 [30.01.2010]
Moje tez tam zyja i mieszkaja,ale dawno juz tak zle nie bylo,wiec b.duzo Polakow tez juz zjezdza do kraju,bo sen o $ juz sie skonczyl.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:33 [30.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:27 [30.01.2010]
Roubini podkreśla, że wysokie tempo wzrostu w ostatnim kwartale ubiegłego roku jest wynikiem działania tymczasowych czynników. Wskazuje, że ponad połowa wzrostu jest wynikiem uzupełnianiem zapasów przez firmy, a konsumpcja była zasługą programów stymulacyjnych. Kiedy te czynniki przestaną działać, wzrost spadnie do 1,5 proc. w drugim półroczu tego roku, przekonuje amerykański ekonomista.
- Podana wielkość wzrostu wydaje się duża, ale w rzeczywistości, kiedy ją przeanalizujemy, jest ponura i słaba – powiedział Roubini w telewizji Bloomberg. – Myślę, że mamy kłopoty – dodał.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:56 [01.02.2010]
--------------------------------------------
------
Podstawy Inwestowania
http://podstawy-inwe(…)a.pl/
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:54 [02.02.2010]
Time to go back to school...