Fot.stock.xchng
W tym tygodniu najważniejszą wiadomością makroekonomiczną z USA była informacja o niespodziewanym zmniejszeniu zaangażowania Chin na rynku amerykańskiego długu. Z podanych przez Departament Skarbu statystyk wynika, że w grudniu Chińczycy zredukowali swój portfel amerykańskich obligacji o 34,2 mld dolarów. Tym samym od werbalnych ostrzeżeń przeszli do czynów, dobitnie okazując swoje zwątpienie co do realnych możliwości amerykańskich władz, które z jednej strony zapewniają wszystkich słowami złotoustego Obamy o konieczności zmniejszenia deficytu, a z drugiej pokazują zatrważający niedobór zaplanowany na ten rok -1,56 bln dolarów.
Tym samym Chiny nie są już największym wierzycielem USA i z kwotą 755,4 mld dolarów spadli na drugie miejsce za Japończyków: 768,8 mld dolarów, którzy niczym przysłowiowi kamikadze dobrali do portfela kolejne amerykańskie obligacje o wartości 11,5 mld dolarów. Chińczycy wciąż szukają możliwości dywersyfikacji i na pewno czekają na korektę na rynku surowców, ponieważ obecne ich ceny (także złota) trudno uznać za szczególnie atrakcyjne. Owszem mogą rosnąć dalej, ale skoro tona miedzi kosztuje ponad 7,2 tysiąca dolarów, czyli znalazła się całkiem blisko poziomów z czasów rozbuchanej eksplozji gospodarczej, ryzyko korekty jest bardzo wysokie (dno wyznaczono sporo poniżej 3 tysięcy USD w grudniu 2008 roku).
No i wczorajszy wieczór przyniósł Chińczykom prezent. Amerykanie niespodziewanie podnieśli dyskontową stopę procentową, ale nie główną, tylko przeznaczoną dla banków komercyjnych z 0,5 do 0,75% reagując po części również na wczorajszy nieoczekiwany wyskok inflacji w styczniu. Oczywiście zaraz odezwał się cały chór „zaklinaczy deszczu” bagatelizujących jej znaczenie, ale w takim wypadku lepiej pominąć szum informacyjny i spojrzeć na reakcję rynku i konkretne liczby, bo od samego oglądania telewizji czy czytania gazet nikomu nic na rachunku nie przybędzie.
Od razu wzmocnił się dolar, poszły w dół surowce, a futures na amerykańskie indeksy poleciały na południe ciągnąc za sobą notowania giełd w Azji. Oznacza to prawdopodobnie słaby piątek w Europie. Przy okazji zastanawia nas też kilka kwestii- przede wszystkim godzina podwyżki. Fed ogłosił komunikat już po zamknięciu sesji w Nowym Jorku, która była naprawdę bardzo zaskakująca – mimo napływu słabych danych, akcje drożały. Teraz ruch jest tym bardziej podejrzany w świetle decyzji Fed. Czy ktoś z wielkich przypadkiem nie znał tej decyzji wcześniej i sprzedawał akcje po wysokich cenach celowo podbijając ich kursy na fałszywej fali wzrostowej?
Podobnie zaskakująco zachowywały się amerykańskie obligacje. Jeszcze w środę dziesięciolatki przynosiły 3,66%, a wczoraj przez cały dzień spadały i zanim Fed podał swój komunikat do wiadomości publicznej ich rentowność przekroczyła 3,8%. Mamy tu naprawdę wiele znaków zapytania.
Na pewno jednak po cichu ulgę zaczynają odczuwać Chińczycy – jeśli dolar dalej będzie się umacniał ciągnąc w dół ceny surowców, znowu będą mogli napełniać swoje magazyny zamieniając dolary na coś trwalszego. Nie ma jednak nic za darmo i z drugiej strony mogą tracić na spadających obligacjach. Poza tym ten ruch Banku Rezerwy Federalnej wskazuje, ze nawet jeśli Ben Bernanke nie chce zbyt szybko zacieśniać polityki monetarnej, nie ma innego wyjścia zmuszony przez okoliczności zewnętrzne. Teraz czekamy na powrót do gry Chińczyków, którzy jeszcze dziś świętują i prawdziwa karuzela zakręci się dopiero w poniedziałek.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (17)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
Jac
08:28 [19.02.2010]
Thx za ciekawy koment.
Zgłoś Odpowiedz
Romi
08:50 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:47 [19.02.2010]
mail to kontakt do nas. Inwestowanie jest sztuką. Tymczasem większość inwestorów traci, bo popełnia klasyczne błędy e.g. akcje spółki X kosztowały na szczycie 16 zł, spadły na 4 zł, dany inwestor kupując je myśli, że jest "tanio", tymczasem akcje te spadają z 4 zł na....e.g. 0,2 zł. Było "tanio" a jest jeszcze taniej. W podanym case'ie inwestor złapał spadającą brzytwę. Inny przykład - na futures inwestor łapie "dołki" a okazuje się, że instrument bazowy i sprzężony z nim fw20 spadają jeszcze niżej. Kolejny case - inwestor zakłada pozycje krótkie "łapiąc górki" a indeks i FW20 odjeżdżają wyżej i depozyt chudnie. WIEDZA to KAPITAŁ, my ją mamy dzielimy się nią, pokazujemy jak efektywnie inwestować i spekulować na akcjach, futures i forex. Inaczej dalej będziecie "dziobać" lub nawet tracić. Nasz mail: sharesfutures@gmail.com
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:48 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:52 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:13 [19.02.2010]
www.czytam.ubf.pl (zarabianie na reklamach, kursy darmowe)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:24 [19.02.2010]
SPADŁY GAMONIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!
Zgłoś Odpowiedz
Sindi
13:34 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Sindi
13:34 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:56 [19.02.2010]
Bezinteresownie to ja mogę pomóc staruszce, albo niepełnosprawnemu, a nie dawać kasę jakiemuś przygłupowi co liczy na mannę.
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:43 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:33 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość11
19:49 [19.02.2010]
licze na to ze w poniedzialek chinczycy sie wku..bo traca na obligacjach tak samo japanosi
Co o tym myslicie ?
Zgłoś Odpowiedz
Sindi
22:00 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Sindi
22:00 [19.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
hydraulik
09:23 [20.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:45 [20.02.2010]