Zachowaj czujność i kapitał!
Zbigniew Papiński | Sobota [06.03.2010, 12:20]
22 komentarze / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Ostatni tydzień pokazał słuszność podejrzeń, że kontrolowany przeciek o rzekomej grze wielkich spekulantów przeciw euro i zepchnięciu jego kursu w stronę zrównania się go z dolarem wydaje się mocno naciągany. Gdyby faktycznie dolar zaczął gwałtownie się umacniać, miałoby to prawdopodobnie negatywny wpływ na akcje i surowce (taka korelacja nie jest wieczna).
Jednak wypada zapytać: czy ktoś wierzy, że takie informacje mogą bez trudu zdobyć dziennikarze? Jeśli faktycznie istniałby pewien spisek, w jakim celu ktokolwiek miałby ochotę informować o tym reporterów? Podobne wątpliwości ośmieliłem się wyrazić w poprzedni piątek rano i przypomnę końcówkę tamtego komentarza: „dopóki WIG20 broni się na średniej dwustusesyjnej, tak jak w lipcu ubiegłego roku, dopóty naprawdę czarne scenariusze z pogłębieniem spadków czy nawet możliwą wielka falą C możemy uznawać za straszenie rynku.” Wtedy brzmiało to jak wstępna hipoteza, teraz jak diagnoza:
Oczywiście nie należy bałwochwalczo uznawać danej średniej czy formacji technicznej jako jedynego idealnego wskaźnika umożliwiającego zarabianie, ale jedynie jako pomoc przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, których nadrzędnym celem powinno być poszukiwanie sytuacji, gdzie nasze ryzyko jest nieduże, a potencjalny zysk wysoki. Takim przykładem był tamten punkt i wystarczyło ustawić zlecenia obronne nieco poniżej średniej, czyli na przykład na ostatnich minimach, a potem czekać co zrobi rynek. Poza tym wcale nie jest powiedziane, że euro odwróci trend i zacznie się umacniać- teraz istotne wsparcie widzimy w okolicach 1,35.
Tyle tytułem krótkiej retrospekcji. Inwestorów raczej interesuje przyszłość, więc zastanówmy się co dalej po tak gwałtownym odbiciu? Amerykanie po danych z rynku pracy oczywiście wyszli jeszcze wyżej, nad 50% zniesienia bessy na S&P 500 i tym samym opór na 1150 pkt znalazł się na wyciągnięcie ręki. Tym samym wraca do gry scenariusz bazowy, że kulminacją odbicia, które zaczęło się równo rok temu byłby powrót do poziomu z dnia, kiedy ogłoszono bankructwo banku Lehman Brothers. Spowodowana tym późniejsza panika została przede wszystkim wywołana przez banki, które zaprzestały pożyczać sobie nawzajem środki na krótkoterminowe operacje (repo) z powodu utraty wzajemnego zaufania, a potem musiały gwałtownie wyprzedawać wszystkie płynne aktywa, aby zdobyć środki na bieżącą działalność (więcej na ten temat w artykule „Czy kryzys powróci").
Lehman poszedł pod wodę w weekend i pierwszą sesją kiedy zareagowały rynki była ta z 15 września 2008 roku. Z tego wynika, że zakres całej tej sesji czyli otwarcie na 1251,7 pkt oraz zamknięcie na 1192,7 pkt możemy umownie uznać za bardzo solidny opór wzmocniony zniesieniem 61,8% całej bessy na 1228,74 pkt. Warto te wartości zapamiętać o ile zwyżka potrwałaby dalej. Oczywiście rynek nie musi aż tak idealnie wcelować w ten zakres, ale te rejony należy uznać za kluczowe dla oceny dalszej koniunktury rynku i tak naprawdę możemy do tego miejsca cały czas jedynie mówić raczej o korekcie bessy niż jej definitywnym końcu. Nie znaczy to, że cały czas należało pozostawać poza rynkiem akcji, czy nie otwierać pozycji L, bo próba wyłapania choćby części z odbicia od dna o 100% była nieomal obowiązkiem każdego aktywnego inwestora.
Co ciekawe przeniesienie tych wartości na nasz rynek zbiega się z aktualnymi poziomami obserwowanymi przez nas na WIG20 15 września 2008 roku zaczynaliśmy od 2413,2 pkt, a zamykaliśmy się na 2363,69 pkt i obstawiający spadki marzą o powtórce tego scenariusza już w ten poniedziałek. Moim zdaniem jest on mało prawdopodobny i raczej będziemy podążali za zagranicznymi rynkami, czyli niemieckim DAXem oraz S&P 500. Z tego powodu poszukując analogii z rynkiem amerykańskim i ewentualnym powrotem do poziomów „przedlehmanowych” moglibyśmy efektownie wcelować w 50% zniesienia bessy nieco poniżej 2600 pkt.
A co będzie jeśli faktycznie dojdziemy do tych 2600 pkt. Czy wtedy należy szybko sprzedawać akcje? Doświadczeni inwestorzy raczej nie starają się koniecznie celować w szczyt, lecz prędzej ustawią sobie swoje „stopy” w pewnym oddaleniu i będą je ewentualnie przesuwali do góry (na rynku akcji – nigdy w dół). W takim razie w tym miejscu zasadne wydaje się pytanie czemu tytuł dzisiejszego artykułu nie brzmi „Kto nie kupił akcji, przegrał życie” lub „Taniej już nie będzie”? Odpowiedź jest prosta. Żaden z fundamentalnych problemów nie znikł i zalanie dziur rzeką taniego pieniądza odwleka tylko wyrok w czasie. Zresztą, mimo ostatniej dynamicznej zwyżki, WIG20 ledwo, ledwo przebił zamknięcie ubiegłego roku o mniej niż punkt. Naprawdę warto trzymać w zanadrzu plan B na wypadek, kiedy wydarzenia nie potoczą się po naszej myśli.
Dla posiadaczy akcji pierwszym sygnałem ostrzegawczym byłby spadek poniżej średniej stusesyjnej (wczoraj nieco poniżej 2350 pkt), a czerwone światło powinno się zapalić przy cofnięciu poniżej niedawno przebitego oporu pod 2300 pkt. Dodając do niego pewien filtr, możemy uznać za bardzo interesujący poziom 2279,78 pkt, czyli wielokrotne przebijane zniesienie bessy (38,2%). W ostatnim półroczu najlepszą taktyką było kupowanie akcji kiedy indeks spadał o kilkadziesiąt punktów niżej , czyli gdzieś w rejon w okolicach 2200 punktów, a potem powolne sprzedawanie akcji po przekroczeniu poziomu 2400 pkt. Czy tak będzie i tym razem?
Tego dokładnie nikt nie wie, ale warto przygotować sobie plan awaryjny i ze spokojem czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (22)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:24 [06.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Romi
15:29 [06.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:32 [06.03.2010]
oni chca zebys tak myslal
cashu jest duzo a le zac w banku nie przynosi odpowiednich profitow
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:19 [06.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
18:48 [06.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gruby
18:58 [06.03.2010]
Od momentu spadków z przed 2 lat wciąż zarabiam az miło.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:03 [06.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
akacja
19:40 [06.03.2010]
Kryzys nie oszczędził Europy i koniec mitu o zastąpieniu dolara euro. A skoro tak to dolar wraca do gry.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:05 [06.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
KRACHMEN!!!!!!
20:39 [06.03.2010]
NARA LESZCZE
Zgłoś Odpowiedz
Jaro
22:36 [06.03.2010]
Zasady gdy zmienią się z dnia na dzień... a efektem będzie pompa na giełdach...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:23 [06.03.2010]
to fakt, ale prawdziwe grubasy nie kupują akcji na górkach.....jeśli zamierzają coś kupić to zrobią wszystko żeby były doły i totalna taniocha. a dodrukowanej i wirtualnej kasy są setki ton a akcje grubo przewartościowane i teraz grubasy szukają inwestycji....ale najpierw musi być DÓŁ i to całkiem spory bo kasa jest naprawdę gigantyczna
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:20 [07.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:25 [07.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:17 [07.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:36 [07.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:42 [07.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:19 [07.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
GS
13:04 [07.03.2010]
http://gieldyswiata.(…).com/
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:25 [07.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:53 [07.03.2010]
20 grudnia, pamiętamy...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:32 [08.03.2010]