Kogo boją się amerykańskie banki?
Zbigniew Papiński | Wtorek [16.03.2010, 14:00]
7 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Po wielomiesięcznej pracy reprezentujący Demokratów i stan Connecticut przewodniczący senackiej komisji bankowej senator Chris Dodd przedstawił wielki projekt nowej ustawy zmieniającej regulacje dotyczące amerykańskiego systemu finansowego. Proponowane przepisy są na tyle istotne, że mogą wpłynąć także na zachowanie się rynków kapitałowych w najbliższych miesiącach i dlatego warto zapoznać się z głównymi założeniami ustawy, która przyprawia o ból głowy szefów największych amerykańskich banków inwestycyjnych. Wcześniejsza zapowiedź wprowadzenia nowych przepisów zaprezentowana przez Paula Volckera została bardzo negatywnie przyjęta przez amerykańską giełdę, która zaraz potem zeszła na tegoroczne minima.
Czego w takim razie boją się amerykańskie banki? Przede wszystkim ograniczenia ich możliwości podejmowania działań spekulacyjnych na rynkach. Poza tym przestałaby obowiązywać reguła „za duży aby upaść’, czyli niepisana doktryna w myśl której małe banki nie posiadają żadnej ochrony rządowej, za to nad największymi rozciąga się niewidzialny parasol bezpieczeństwa. Na dodatek wprowadzonoby ograniczenia co do maksymalnej wielkości danej instytucji finansowej oraz regulacje rynków instrumentów pochodnych dotąd nieobjętych żadnym nadzorem.
Gdyby tak się stało, amerykański system finansowy byłby pewnie zdrowszy, ale krótkoterminowo otrzymalibyśmy negatywny sygnał dla rynku. W końcu za trwającą już rok falą wzrostową na giełdach nie stoją krasnoludki czy indywidualni inwestorzy, lecz największe banki, które dostały tak wielkie wsparcie kapitałowe, że sporą część z tych pieniędzy wykorzystały do „pompowania” kursów akcji. Oczywiście, w dużej mierze panika była nieuzasadniona i wynikała z kryzysu płynnościowego, lecz pojawia się pytanie ile z ożywienia gospodarczego mamy w bieżących cenach akcji i co się stanie, jeśli wielkich instytucjonalnych spekulantów pozbawi się zabawek?
Wiadomo, że nie stałoby się to z dnia na dzień, lecz rynki dyskontują przyszłość i wiele zależy od zachowania się Republikanów. Już teraz oponują oni przeciw ustawie twierdząc, że dostali zbyt mało czasu na zapoznanie się z tak obszernym tekstem (ponad 1100 stron). Demokraci będą potrzebowali wsparcia także ze strony opozycji i nadal nie wiadomo czy kilku z jej przedstawicieli nie zechce wesprzeć Obamy. Bankierzy są teraz znienawidzeni jak nigdy przez nękane kryzysem społeczeństwo, a wiadomo, że politycy zawsze próbują zbierać punkty u wyborców. Teraz mają dobrą okazję do poprawienia notowań w sondażach.
Ustawa obejmie znacznie więcej obszarów i ma także zapewnić większą ochronę konsumentów czy też ograniczyć wynagrodzenia nieudolnych zarządów instytucji finansowych, ale zasadniczy bój rozgrywa się o znacznie zmniejszenie wpływów wszechpotężnych banków. Czy potulnie zgodzą się one na zmiany? Należy w to wątpić i ich silne lobby na pewno ciężko pracuje nad tym, aby ostatecznie ustawa przybrała raczej kształt książki życzeń niż kagańca na szalonych bankierów.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (7)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
GURU
14:27 [16.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gracz mały
14:34 [16.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:36 [16.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:21 [16.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Daniello
15:44 [16.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:57 [16.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:27 [16.03.2010]