Miasto nie ma pieniędzy, więc otwiera kasyno
Zbigniew Papiński | Sobota [18.12.2010, 12:10]
9 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Kryzys finansowy dotyka również budżety poszczególnych miast. Problemy przedsiębiorstw powodują niższe wpływy podatkowe i ograniczanie wydatków. Przez ostatnie trzy lata Chicago próbowało radzić sobie przez podnoszenie podatków i zmniejszanie wydatków, ale to nie wystarcza. Z tego powodu miasto postanowiło rozważyć kontrowersyjny pomysł.
Włodarze miasta zastanawiają się nad otwarciem miejskiego … kasyna, z którego wpływy miałyby zasilić pustą kasę. Lokalny dziennik „the Tribune” przeprowadził sondaż wśród ponad 700. mieszkańców „wietrznego miasta”. 47% popiera ideę powstania kasyna zarządzanego przez miasto, 41% jest przeciw. Szczególnie dużo zwolenników tego pomysłu znajdziemy wśród młodszej części populacji – osób, które nie ukończyły 35. roku życia.
Wcześniej taki sam sondaż wykonano w 2003 roku, ale przeważali przeciwnicy, więc nie podchwycono go. Teraz sytuacja budżetowa Chicago i całego stanu Illinois jest dramatycznie zła. Stan zmaga się z wciąż rosnącym olbrzymim deficytem budżetowym, który sięga już 15 mld dolarów. Z tego powodu agencja Standard and Poor’s obniżyła mu rating do A+.
Nie pomogły radykalne kroki wprowadzane w życie przez burmistrza Chicago Richarda Daleya. Między innymi oddał on w leasing miejscowy system parkingowy oraz lotnisko w zamian za solidne raty wpłacane przez leasingobiorców oraz gwałtownie obciął wydatki na cele socjalne. Niestety, braki w kasie są coraz większe, a recesja w regionie nie daje nadziei na zbyt szybką poprawę sytuacji.
Gdyby faktycznie miasto otworzyło kasyno, zyskałoby spore dodatkowe wpływy. Jednak pojawiają się głosy sprzeciwu- potencjalne uzależnienie od hazardu niesie za sobą realne koszty społeczne, które po części też ponosi stan i miasto oraz negatywnie wpływa na życie wielu rodzin.
W Europie głośno mówi się o kłopotach poszczególnych państw z zadłużeniem, a nieco ciszej jest o gigantycznych problemów wielu amerykańskich miast i stanów. W końcu niedawno zdesperowane władze Kalifornii chciały zalegalizować marihuanę, aby zyskać dodatkowe środki - w referendum mieszkańcy zagłosowali przeciw.
Kto wie czy w 2011 roku będziemy słuchać nie tylko o kłopotach Portugalii czy Hiszpanii, ale także o amerykańskich miastach i stanach, które jakoś nie widzą ożywienia gospodarczego, o którym bezustannie mówią ekonomiści i Bank Rezerwy Federalnej.
Komentarze Czytelników (9)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:38 [18.12.2010]
...
abh.apolandia.com
Zgłoś Odpowiedz
Zenek
13:31 [18.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:32 [18.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:39 [18.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:42 [18.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
20:20 [18.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:42 [18.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:00 [18.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:58 [02.02.2011]