Fot. stock.xchng
W 2008 roku najgorszy wynik zanotowali inwestujący w chińskie akcje. Indeks Shanghai Composite spadł aż o 68% zamykając się 31 grudnia na poziomie 1820,8 punktów. W październiku 2007 roku notował swoje maksima aż w rejonach 6000 punktów. W ten sposób kapitalizacja spółek obecnych na giełdzie w Szanghaju spadła o 3,4 bln dolarów. Aby uświadomić sobie skalę przeceny warto zauważyć, że całkowity produkt krajowy brutto Chin wynosi rocznie około 3 biliony dolarów.
Na pewno nie możemy mówić, że to z pewnością doskonały moment na zakupy, ale na pewno ceny akcji już nie są napompowane jak balony. Poza tym należy pamiętać, że mimo spowolnienia gospodarczego na całym świecie chińskie władze wciąż zapowiadają naprawdę solidny wzrost PKB w 2009 roku. Nawet jeśli nie będzie to 10% z trzech pierwszych kwartałów 2008 i tak mało prawdopodobna zdaje się recesja, która jak ciężka choroba trawi już praktycznie cały Euroland, Wielką Brytanię, USA czy Japonię.
Logika nakazuje, żeby w razie ewentualnego odbicia, na które liczymy zwrócić się ku rynkom silnym fundamentalnie, a takim wydaje się Azja, a szczególnie Indie czy Chiny z rozwijającymi się gospodarkami. Trudno przecież uwierzyć, że najgorsze w USA już jest na pewno za nami skoro receptą na kryzys było jedynie obcięcie stóp procentowych i dodrukowanie pieniędzy. W ten sposób doprowadzono do obecnego i ta nowa dawka narkotyku zadziała tylko w ograniczonym zakresie, a zejście może być jeszcze gorsze niż poprzednie.
Do takiego wniosku doszedł już dawno Jim Rogers, nazywany Indianą Jonesem inwestowania z racji barwnego życiorysu. Nie tylko zarabiał miliardy z Georgem Sorosem w funduszu Quantum, ale na przykład objechał cały świat na motocyklu bijąc przy tym rekord Guinessa. Jego zdaniem teraz mamy doskonałą okazję do pozbycia się dolarów, które powinny jeszcze chwilę utrzymać swoją wartość przed spektakularnym krachem. Sam inwestor niedawno sprzedał swoją posiadłość w Nowym Jorku i przeniósł się do Singapuru, bo chce, żeby jego córki dorastały w regionie, przed którym stoi przyszłość i jak żartuje będą one jego tłumaczami z chińskiego na angielski.
Zauważmy, że bańka surowcowa, która niedawno pękła była napędzana zarówno popytem ze strony rynków azjatyckich jak i spekulacją licznych funduszy hedgingowych. Zamykanie pozycji przez klientów tych ostatnich przyspieszyło spadki cen ropy naftowej czy metali przemysłowych, ale jednak mają przecież one jakąś określoną wartość wewnętrzną, w przeciwieństwie do wielu banków-wydmuszek zza Oceanu czy bankrutujących gigantów motoryzacyjnych. Obawy o recesję i spadek popytu doprowadził do takich absurdów, że ci sami analitycy, którzy parę miesięcy temu widzieli ropę naftową po 200 dolarów za baryłkę, teraz bez mrugnięcia okiem zmienili swoje przepowiednie na 25 dolarów. Wydaje się, że w obu przypadkach ich wiarygodność jest podobna.
Wspomniany wcześniej Rogers proponuje zakup azjatyckich akcji i długoterminowo wydaje się to logiczne, skoro rozwój tej części świata będzie szybszy od innych, a ceny już przestały przypominać te z powieści science fiction. U nas możemy to zrobić właściwie wyłącznie za pomocą funduszy inwestycyjnych, ale przecież można też inwestować w same surowce i spółki surowcowe. W takim razie logicznym uzupełnieniem tej koncepcji wydaje się obserwowanie zachowania KGHMu i ceny miedzi. Lubiński kombinat kosztuje teraz około 30 zł, a w czasie szczytów hossy surowcowej dotarł do 140 zł. Nawet uwzględniając dywidendę, którą wypłacono po drodze sporo inwestorów widzi potencjał w KGHMie, który pozwoli na przynajmniej częściowe odrobienie strat. Technicznie najważniejsze jest teraz zamknięcie luki kończącej się na 36,12 zł. Jeśli wykres tam dotrze inwestorzy będą patrzeć na kolejną powyżej 45 zł.
Komentarze Czytelników (29)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:22 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:47 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:20 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:50 [05.01.2009]
"Miszczu" a co z wodospadem po 20 grudnia ? Na kiedy go przełożyłeś ?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:55 [05.01.2009]
Zaraz,zaraz, to trzeba było napisać że pod koniec roku, albo na początku 2009, a ty nic tylko 20 grudnia i 20 grudnia. Jesteś zwykłym naciągaczem na spadki, tumanem ekonomicznym i ortograficznym. Podejrzewam nawet że nie jesteś Polakiem tylko Ży... Ży....Żyrardowianinem.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:08 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:35 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:43 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:59 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:09 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:41 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:43 [05.01.2009]
380pkt w 1929 = ok. 900 (dziewięćset) pkt w roku 2008.
Zgłoś Odpowiedz
GURU
19:10 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:30 [05.01.2009]
Pięknie się tłumaczysz. Nie zmienia to faktu że taki z ciebie ekonomista jak z koziej d..y trąbka. A wodospad miał być 20 grudnia...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:32 [05.01.2009]
A jeszcze nie tak dawno pisałeś że zarabianie na giełdzie to grzech. Gościu , śmieje się z ciebie pół Polski i cały Izrael.
Zgłoś Odpowiedz
TRADER
19:34 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
TRADER
19:35 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
TRADER
19:35 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:41 [05.01.2009]
Tak, lubią cię. Jasia Fasolę też lubią jak z siebie durnia robi.
Zgłoś Odpowiedz
GURU
20:12 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:35 [05.01.2009]
Wodospad, hehehe...
Zgłoś Odpowiedz
GURU
20:47 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:57 [05.01.2009]
Naganianie na spadki po 20 grudnia też jest nie w porządku. A pisanie tekstów z taką ilością błędów ortograficznych jest w porządku ? A może to dzieci czytają ?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:05 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:17 [05.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
dobromir
22:42 [05.01.2009]
swiat.
Zgłoś Odpowiedz
ja,slask
00:53 [06.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
VijQf1 ewqkrfr
05:09 [30.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
VijQf1 ewqkrfr
05:10 [30.05.2010]