Baltic Dry Index sygnalizuje dno!?
Zbigniew Papiński | Środa [07.01.2009, 14:00]
14 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Od dna na 1470,85 punktów indeks WIG20 urósł już ponad 400 punktów, podążając za odbiciem na zagranicznych parkietach – przykładowo Dow Jones wczoraj zamknął się ponad barierą 9000 punktów i znalazł się 19% wyżej od dołka z 20 listopada. Wiadomo, że nawet w bessie ceny nie będą spadać pionowo w dół (choć październik wskazuje, że czasem tak to wygląda). Korekta należy się nam jak najbardziej i wiele osób już po dwóch udanych sesjach widzi WIG20 wysoko powyżej 2000 punktów, ale pytanie o fundamentalny charakter tej zwyżki wciąż jest aktualne. Czy przerodzi się w solidniejszy ruch, za którym podążą potem gospodarki wydobywając się z niedawno rozpoczętej recesji? To pytanie z rodzaju tych za milion dolarów, bo mówimy o dłuższym horyzoncie, w którym zarabia się prawdziwe pieniądze.
Do pomocniczych wskaźników oceniających koniunkturę gospodarczą należy the Baltic Dry Index. Wbrew pozorom nie ma on nic wspólnego z wysychaniem Bałtyku, ale z zupełnie czymś innym. Usytuowana w Londynie the Baltic Exchange codziennie oblicza wartość indeksu BDI mierzącego bieżącą cenę transportu morskiego surowców na podstawie danych z różnych szlaków przewozowych, na przykład transportu rudy żelaza z San Francisco do Hongkongu czy ryżu z Bangkoku do Tokio. Indeks jest publikowany codziennie i dostępny bezpłatnie w popularnych serwisach ekonomicznych jak na przykład na stronie internetowej czy w telewizji Bloomberg. Dlaczego jest on ważny i obserwowany przez inwestorów czy ekonomistów?
Wskaźnik dobrze ocenia nie tylko bieżącą koniunkturę, ale co ważniejsze służy do prognozowania przyszłości, ponieważ producenci czy importerzy muszą z dużym wyprzedzeniem planować dostawy. Wysłanie frachtowca z ładunkiem jest skomplikowanym procesem i skompletowanie całości nie zajmuje dzień czy dwa (czasem nawet dwa lata). Poza tym statki przewożą konkretne towary jak ziarna zbóż czy węgiel i dane ich dotyczące są ważniejsze niż wskaźniki nastrojów konsumentów czy często szacunkowe inne dane (przykładowo kwartalny PKB w USA był wielokrotnie zmieniany po kilku miesiącach).
21 maja 2008 roku BDI osiągnął swoje maksimum wszechczasów docierając do 11 793 punktów. Zauważmy, że szczyt wyprzedził o kilka miesięcy sygnały o recesji w gospodarce. Od tamtej pory zaczęły się spektakularne spadki, które sięgnęły aż 94% i 5 grudnia wynosił on zaledwie 663 pkt, najmniej od 1986 roku. Tym samym koszt wysyłki statku niebezpiecznie zbliżył się do progu opłacalności. W końcu trzeba zapłacić załodze, ponieść koszty paliwa, ubezpieczenia i eksploatacji frachtowca. Co gorsza, trudniej teraz dostać kredyt z banku z powodu wciąż trwających problemów z płynnością na rynku. Zaufanie jeszcze nie wróciło, a banki nadal niechętnie angażują się w akredytywy powszechnie używane w rozliczeniach.
Atmosfera nie wygląda za ciekawie, jednak w końcu rozbłysnął promyk nadziei. Indeks przestał spadać, a wręcz zaczął delikatnie rosnąć. Aktualna jego wartość wynosi 775 punktów, czyli blisko 17% wyżej od dna. Ciekawa zbieżność ze wzrostem indeksów amerykańskich akcji (niemal identyczna skala odbicia). Trzeba jednak zauważyć, że baza była tu zdecydowanie niższa. BDI na pewno nie nadaje się jako narzędzie do krótkoterminowych spekulacji giełdowych, lecz jego użyteczność do długoterminowych trendów wydaje się całkiem spora. Poza tym może on teraz wskazywać na odwrócenie trendu na rynkach surowcowych – widzimy już drożejącą ropę naftową czy miedź. Warto się nad tym zastanowić czy tu nie będzie okazji do zarobku w najbliższych tygodniach.
Znajdujemy coraz więcej metod i wskaźników do badania rynków, ale inwestor powinien pamiętać, że dla niego jedynym kryterium przydatności powinien być zysk. Jeśli nawet nasza stopa zwrotu wzrośnie tylko o 1-2% rocznie dzięki posługiwaniu się pomocniczo the Baltic Dry Index, to już opłaca się na bieżąco obserwować ten wskaźnik.
Komentarze Czytelników (14)
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:00 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:06 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:07 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Teść
15:12 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:15 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:12 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Michał
18:36 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:07 [07.01.2009]
Jakie "KĄTO" ??? Co to jest ???? Skąd ty człowieku jesteś ? Z Mozambiku ???
Zgłoś Odpowiedz
GURU
20:10 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
21:04 [07.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:15 [07.01.2009]
Ty się mylisz ? Ty się nigdy nie mylisz. Ty tylko masz bardzo krótką pamięć. Nie sięga nawet 20 grudnia.
Zgłoś Odpowiedz
bigi
22:57 [07.01.2009]
jeśli ktoś ciągle przepowiada spadek w końcu trafi ;) 1,7% na WIG20 to chyba jeszcze nie jest wodospad ;P
Równie dobrze swoje analizy można oprzeć na rzucie monetą ;) Takim guru to każdy może być
Zgłoś Odpowiedz
Gość
07:32 [08.01.2009]
To jest "scum" z Nigerii z translatorem przekładającym na j. polskawy :)
Zgłoś Odpowiedz
sand
23:17 [03.05.2009]
pisze sie konto ciulu