Dosłownie.
Pieniądze, które trafiają na zachodnie, rozgrzane do czerwoności rynki to nadwyżki finansowe generowane przez tamtejsze społeczności. Jest to pieniądz, który mógłby pracować w innych obszarach niż giełda. Zachód wykazuje jednak bardzo naiwną postawę przejawiającą się w przekonaniu o nieograniczonych możliwościach rynków finansowych. Inwestorzy giełdowi z Niemiec, Stanów czy Austrii już niebawem przekonają się o tym, że giełda jest przede wszystkim miejscem, gdzie się traci, a zarabiają tu tylko nieliczni.